Zatrzymałem się. Musiałem szybko myśleć co zrobić żeby pomóc dziewczynie i zresztą teraz też i sobie. Zza zakrętu wyłonił się jeden z assasynów. Odruchowo przyciągnąłem dziewczynę ku sobie i podniosłem ją. Teraz było nam łatwiej uciec, bo dziewczyna (całe szczęście) była strasznie lekka. Wbiegłem do kolejnej uliczki, tym razem udało mi się trafić na otwarte drzwi. Otworzyłem je kopniakiem, odstawiłem dziewczynę i zabarykadowałem szybko drzwi. Oparłem się plecami o ścianę i zsunąłem się na podłogę, dziewczyna usiadła na przeciw mnie. Lewą nogę przeszył mi okropny ból, przyłożyłem dłoń do uda i zobaczyłem krew. Spojrzałem na dziewczynę.
-Tak a pro po jestem Salem -wymamrotałem uśmiechając się.
<Katherin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz