Na co dzień jestem miła,odpowiedzialna i pomocna.Ale gdy przyjdzie czas gdy to ja muszę pomóc komuś w misji,jestem bezlitosna.W końcu na mnie spada to wszystko...jestem Barmanką.Moja praca polega na pilnowaniu tych 'strzelców'.Ostatnio Dżu mnie wkurzyła...Jak ona mogła w ogóle o tym pomyśleć!Nie wiem...
Spacerując przed barem spostrzegłam nowych strzelców...Plątali się nie wiedząc co robić.
Miłym gestem zaprosiłam ich do środka.
-Nie wiedziałem,że Barmanka jest taka miła-zaczął Michael.
--Teraz już wiesz-uśmiechnęłam się-podać coś?
-Ja poproszę tylko wodę-powiedziała Rhiannon.
-Ja też-odezwał się Michael.
Kaname widocznie nic nie chciał,bo się nie odzywał.
-Czyli jeśli ty jest barmanką...To któreś z nas musi cię chronić-powiedział nagle Kaname.
Michael nagle wstał i wyszedł gdzieś.
Michael nagle wstał i wyszedł gdzieś.
--Nie,potrafię sama o siebie zadbać.A teraz zmykam-uśmiechnęłam się i weszłam do pokoju gdzie stały moje kanapy(Af Af xD)
Lecz tyłem do mnie ktoś siedział.
Przyłożyłam mu sztylet do gardła,zobaczyłam twarz chłopaka którego widziałam przed barem...nowy członek-Michael.
Zabrałam nóż.
--W czymś pomóc?-zapytałam z uśmiechem.
{Michael?}
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz