- W tej maseczce Ci do twarzy - powiedziałem wchodząc do pokoju mojej młodszej siostry.
- Wyjdź! - wydarła się Rhea.
- No dobrze, dobrze nie denerwuj się. Złość piękności szkodzi - zachichotałem
Siostra posłała mi mordercze spojrzenie i rzuciła we mnie czymś na kształt kremu do opalania.
- Ah, te kobiety - westchnąłem wychodząc z jej pokoju - Przecież mamy zimę... a po co komu w zimę krem do opalania...
Oczywiście głośno myślę. To dla mnie norma... Gadanie ,słuchanie, podsłuchiwanie. W końcu z tego się utrzymuje...
- Tylko nie zapomnij odebrać mi sukienki z pralni - wydarła się jeszcze przez okno.
- Jakże bym śmiał... - mruknąłem .
Nałożyłem słuchawki na uszy i skierowałem się w stronę pralni. Skręciłem w jedna z uliczek, aby szybciej tam dojść. Zwykle nikt tędy nie chodzi, więc nie liczyłem na bliskie spotkanie z kimkolwiek.
A jak los potrafi zmylić.
- Przepraszam... moja wina - powiedziałem po tym jak wpadłem na jakąś dziewczynę.
(Dziewczyny ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz