Biegłam przepychając się przesz tłum. Potrąciłam przy okazji parę osób. Spojrzałam za siebie - Asassyni już mnie gonili. Skręciłam w małą uliczke z boku. Jak się potem okazało była ślepa.
- Ch*lera. - Przeklnęłam pod nosem.
Zatrzymałam się tuż przy ścianie. Byli już blisko, i wycelowali we mnie pistoletami. Pomyślałam, czy może nie wspiąć się po murku za mną, ale był za wysoki. Spojrzałam na ceglany mur. Siedział na nim jakiś chłopak.
- Cz...Cześć... - Wymamrotałam, kiedy spoglądał to na mnie, to na Assasynów.
<Salem?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz